sobota, 12 sierpnia 2017

Moda plażowa 50+ - Beach Fashion 50+







Temat drażliwy, prowokacyjny albo normalny. Jak kto woli. Nie można przecież zarezerwować plaży tylko dla młodzieży. Choć muszę przyznać - obserwując współczesne nastolatki i te nieco starsze - często się trwożę i powtarzam w duszy: Dziewczyno, czy ty masz lustro? Jedną z przyczyn  jest coraz większa nadwaga i otyłość młodzieży oraz brak jakiegokolwiek dystansu w tym zakresie. 
Można mówić, że młodość sama się obroni ale.. No właśnie. Moje zdanie w kwestii ubioru wszelakiego jest niezmienne: Ubrania (w tym także plażowe) są po to, aby podkreślać atuty a maskować ewentualne niedoskonałości. Zatem jak widzę młodą dziewczynę w narzuconym na strój plażowym T-shircie lub bawełnianej sukience za małej o dwa rozmiary  (co wygląda jak baleron), powtarzam w duszy swoją niezmienioną mantrę: Dziewczyno ubrania są po to aby...



Mój plażowy kapelusz "po mamie"

Muszę podkreślić, że ubiór plażowy zawsze dla mnie stanowił fajną zabawę i zawsze był przemyślany. Nawet jako dziewczynka starałam się "zdobyć" ciekawy kostium a potem dodatkowo go nieco przerobić aby był niepowtarzalny.
Kiedyś gdy byłam bardzo małą dziewczynką, wyszperałam biały ażurowy kapelusz w rzeczach mamy. Wyprałam go, a babcia pomogła mi go wykrochmalić i nadać mu kształt. Wszystko to robiłam z myślą o niedzielnym wyjeździe nad Wisłę. W okresie wakacyjnym jeździliśmy prawie cały lipiec i sierpień (w niedziele), z całą rodziną na jednodniowe wypady nad Wisłę. Tato miał Syrenkę (cud techniki!) i dzięki temu bez problemu mogliśmy planować wyprawy bez autobusu. W końcu było tylko około 20-30 km.

Jako mała dziewczynka miałam strój kąpielowy jednoczęściowy i opalacz dwuczęściowy uszyty przez mamę. Mój opalacz w połączeniu z kapeluszem na tyle budził sensację, że  kiedyś pewna pani podeszła do nas i powiedziała: 
- Ach ta pani córka to będzie artystką albo kimś nietuzinkowym w życiu... 
Popatrzyłam wtedy na nią i uśmiechnęłam się a ona powiedziała: 
- A te oczy będą łamać niejedno serce...
Upłynęło wiele lat zanim zrozumiałam co znaczą te słowa, a wtedy nie bardzo chciano mi je wytłumaczyć.
Miałam wtedy może 8-9 lat ale ta sytuacja tak mi się utrwaliła, że nawet teraz kiedy wybieram stroje kąpielowe to często wspominam z nostalgią i rozbawieniem tę sytuację...



Miało być o 50+...

Na początku muszę stwierdzić, że bardzo często kobiety 50+ wyglądają na plaży  lepiej i potrafią się lepiej ubrać niż młodzież, a zwłaszcza ta bez kompletnego dystansu do siebie. Strój kąpielowy i dodatki tak samo jak ubrania powinny podkreślać atuty. Jest tyle super dodatków jak cudowne chusty, zwiewne sukienki, że naprawdę na plaży, a zwłaszcza dochodząc do plaży można wyglądać rewelacyjnie.

Wiem, że sklepy raczej nie mają półek z modą plażową 50+ ale wystarczy trochę kreatywności. U mnie największym problemem jest długość sukienek letnich i plażowych, które jak dla mnie są stanowczo za krótkie... Często więc zdarza się, że zakochuję się w sukience ale długość niestety ją dyskwalifikuje. Przyjęłam zasadę, że w moim wieku (niezależnie od wyglądu) sukienka powinna zakrywać kolana. Nie przeszkadza mi to u innych ale u siebie tak.

Muszę dodać, że wyjeżdżając na wakacje nie przywiązuję takiej wagi do ubrań ale do stroju kąpielowego tak. Zawsze pakuję kilka i zawsze z zamiarem, że w tym roku z pewnością będzie to jednoczęściowy i z pewnością nie założę dwuczęściowego. Jednak zawsze zabieram go ze sobą.
I tak od kilku lat powtarza się ten sam scenariusz...Moje pierwsze wyjście na plażę to jednoczęściowy strój kąpielowy, sukienka prawie do ziemi, kapelusz, okulary i oczywiście jakaś fajna torba. Na drugi dzień sukienkę najczęściej zamieniam na pareo, ale strój zostaje. Na trzeci dzień - tak mi szkoda słońca - zakładam strój dwuczęściowy i chustę plażową... 
Zdejmuję ją dopiero na leżaku i zerkam ukradkiem czy ktoś mnie nie obserwuje... Mąż pęka ze śmiechu i czeka kiedy będzie mógł robić zdjęcia z serii miss mokrego podkoszulka...
No cóż takie ze mnie plażowe dziwadło...

W tym roku udało mi się kupić fantastyczny strój jednoczęściowy z asymetrycznymi prześwitami. Założyłam go jeden raz. a drugi granatowy, do którego miałam dobrane idealne dodatki nie doczekał się swojej prezentacji plażowej wcale. Za to dwuczęściowy czarny, został wykorzystany we wszystkich możliwych wersjach. Z sukienką, pareo, chustą, plażową bluzką, torbą, plecaczkiem z papugą, plecakiem sportowym i sama nie wiem z czym jeszcze...






 Do trafionego zakupu mogę zaliczyć mój plecaczek z papugą. Mam jeszcze z taką samą aplikacją dużą torbę plażową. To też był strzał w dziesiątkę. 



Błękitną chustę wykorzystywałam wiele razy ale naprawdę ładny jednoczęściowy strój kąpielowy założyłam tylko pierwszego dnia, a potem jeszcze raz do koronkowej sukienki - ale to tylko było do zrobienia zdjęcia :)






Sukienka w groszki należała do moich ulubieńców. Była zwiewna i bardzo łatwo można było ją zdjąć. Dwuczęściowy strój był do  niej idealny.




Jedna z ulubionych sukienek plażowych


Ta sukienka ma akurat parę lat i jest na plażę ponadczasowa :)













Długo wahałam się czy kupić tę przeźroczystą bluzkę. Ma białe lamówki a materiał jest idealny aby założyć strój kąpielowy. Najczęściej więc mi towarzyszyła na plaży. 
...i jeszcze ten ręcznik plażowy, kocham go... jest zwiewny i często wykorzystywałam go do bluzki jako chustę


















Kiedy zobaczyłam w sklepie koronkową sukienkę nie mogłam się oprzeć. Jest naprawdę świetna. Stwierdziłam jednak, że za bardzo wyzywająca na plażę...ale...ale.. nie po to przeleciała ze mną prawie pół Europy aby pozostać w walizce....
"przymusiłam" więc (nie było to takie straszne) mojego męża na kilka zdjęć o prawie wschodzie słońca (godz. 6.00 rano). Wtedy plaża jest prawie pusta...
Poranki nad morzem są cudowne. Chodzę najczęściej sama bo cała ekipa śpi w najlepsze...



Oczywiście zdjęć  wakacyjnych w bikini mam sporo zwłaszcza, że mąż robił je najczęściej z ukrycia (ku uciesze). Zostaną one jednak w moich przepastnych szufladach. I tak dużo wam pokazałam, a pozostałe zostawiam (może kiedyś) dla moich wnuków aby się uśmiały jaką miały szaloną babcię.


Co sądzicie o modzie plażowej 50+. Strój jedno czy dwuczęściowy? Jak się ubieracie na plażę? I jakich macie plażowych ulubieńców?


środa, 9 sierpnia 2017

Orzechowo - migdałowa delicja







Jest to ciasto z serii tych, które można zrobić wcześniej. Doskonale więc nadaje się na większą imprezę, kiedy trzeba wszystko zaplanować i dobrze rozłożyć "siły". Ja zazwyczaj wszystko przygotowuję sama - bo tak lubię - więc jeśli słodkości ma być nieco więcej to jest to ciasto idealne. Ono wręcz potrzebuje czasu aby trochę poleżakować. W wersji świątecznej do ciasta lub masy orzechowej można dodać nieco cynamonu i kardamonu i mamy doskonałą wersję zimową.


Orzechowo - migdałowa delicja


Składniki na ciasto:
  • 400 g mąki
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 g  masła
  • 150 g  cukru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 jajka


Jak zrobić ciasto?

- przesiej suche składniki (za wyjątkiem cukru)
- połącz wszystkie składniki na jednolitą masę i odłóż na około 15 min.
- podziel ciasto na trzy części
- każdą część rozwałkuj dość cienko
- każda część ciasta kładź na pergamin i piecz w nagrzanym do 180 stopni piekarniku około 10 – 12 min.
- na ostatnią część ciasta (przed upieczeniem) wyłóż przygotowaną wcześniej masę orzechową z migdałami



Składniki na górę ciasta:
  • 50 g masła
  • 4 łyżki miodu
  • 150 g orzechów włoskich
  • 50 g płatków migdałowych


Jak zrobić masę?

- rondlu rozpuść miód i masło
- dodaj orzechy i migdały,  krótko przesmaż
- wyłóż masę na jedną część ciasta i włóż do piekarnika



Składniki na krem:
  • 3/4 l mleka
  • 100 g  cukru
  • 2 budynie śmietankowe
  • 250 g miękkiego masła


Jak zrobić krem budyniowy?

- ugotuj budyń i przestudź
- utrzyj masło z cukrem na puszystą masę i pod koniec ucierania dodawaj po jednej łyżce zimnego budyniu
- kiedy masa stanie się puszysta przełóż nią wystygnięte ciasto